Rozpoczęliśmy czytanie pierwszego tomu całkiem spokojnie. Pierwszy rozdział, drugi…

– Chcesz Stiflerku jeszcze jeden?

– Tak, poproszę.

Szósty, siódmy… W cztery dni przeczytaliśmy cztery tomy. Z czego od połowy mniej więcej, w odpowiednich momentach darliśmy się razem:

– Superkoooń, nas wszystkich broooń!

Piątego dnia wzdychamy na zmianę. Nie ma. Skończył się. Wydawnictwo Adamada – wydajcie jeszcze „Ariola”, dobra? Ładnie prosimy ❤ „Ariol” to tytuł komiksu i zarazem imię głównego bohatera, który jest osłem. A chciałby być koniem. Superkoniem tak konkretnie. SuperKkoń to ulubiony superborbohater Ariola i jego najlepszego przyjeciala, hiperaktywnego prosiaka Ramono. Osiołek razem z prosiakiem zbierają komiksy z Superkoniem, oglądają z nim filmy i grają w gry na bajpadzie. Wcielają się też w niego w każdej możliwej chwili, niezależnie od sytuacji. W drodze ze szkoły, w szkole, po lekcjach, w domu, a nawet u babci Ariola walczą z Imperatorem Munsztukiem (największym wrogiem Superkonia). Poza tym Ariol wiedzie dość spokojne życie, typowego chłopca…hmm…typowego zantropomorfizowanego osiołka w wieku szkolnym. Ma kochających rodziców i dziadków, wielu szkolnych kolegów i kilka koleżanek,  jedną wcale nie cichą wielbicielkę (muchę Scysję, najlepszą uczennicę w klasie) i na dodatek sam jest zakochany w pewnej ślicznej krówce, Petuli. Niestety jest równocześnie zbyt nieśmiały, by jej to wyznać. Zatem marzy o Petuli skrycie, a nawet próbuje podstępnie zdobyć jej zdjęcie, wchodząc w układ ze szkolnym fotografem. Wykonuje dla niej graffiti i odprowadza ją do domu. Poza tym choćby tańczy z mamą do muzyki z winyli, próbuje zdobyć autograf rysownika przygód Superkonia, tworzy z tatą ścieżkę historyczną do szkoły i udaje się z Ramono do dziadków na wakacje.

Każdy komiks to zbiór scenek z życia Ariola. Nie miałam pojęcia, że codzienność rodziny osłów jest tak podoba do naszej. A jednak! Bywa głośno, brawurowo, miło, nerwowo, ale przede wszystkim przezabawnie. Czuć w tym komiksie miłość.  Ariola do bliskich, bliskich do Ariola i Emmanuela Guiberta i Marca Boutavanta, twórców komiksu, do dzieci. Stworzyli oni bowiem tak świetną serię, że doczekała się ona nawet ekranizacji!

 

Recenzja pochodzi z instagrama @niestypowamatkapolka